Niedlugo znowu sie rozpisze, a poki co kontynuacja zdjec. Te zostaly wypstrykane kilka miesiecy po moim osiedleniu sie tutaj. Pozdrawiam.
Blog przede wszystkim o moim synku i o naszym życiu w Turcji. Czego mi jako emigrantce brakuje tutaj najbardziej, co mnie drażni i denerwuje w 'moim nowym kraju', ale też o tym co mi się podoba i co czyni mnie tutaj szczęśliwą.
środa, 30 maja 2012
poniedziałek, 21 maja 2012
Zupa cebulowa
Juz od dawna za mna chodzila..Jedna z moich ulubionych, mimo to moj maz sie jej nie tknie ;) Kiedy ostatnio (zupelnie przypadkiem) pojawilo sie w domu biale wino, wiedzialam co z nim zrobic :) Zupy tej nie mozna gotowac w pospiechu, bo odpowiedni aromat zawdziecza ona zawartemu w cebuli cukrowi, ktory w czasie smazenia osadza sie w postaci karmelu na dnie garnka, a nastepnie rozpuszcza w zupie.
Skladniki (dla 4 osob)
lyzka masla
ok.1 kg cebuli, pokrojonej w cienkie polplasterki
3 duze zabki czosnku, drobno posiekane
2 lyzki maki
200 ml bialego wytrawnego wina
ok. 1 litr bulionu drobiowego
4 kromki bagietki
starty zolty ser
sol, pieprz
Wykonanie
- Rozpuscic maslo w garnku ustawionym na srednim ogniu. Dodac cebule i dusic pod przykryciem okolo 10-12 minut. Nastepnie dodac czosnek, doprawic sola i pieprzem.
- Zmniejszyc ogien i podsmazyc cebule przez 30-35 minut, bez przykrycia. W miare, jak bedzie coraz bardziej nabierac brazowej barwy, czesciej mieszac. Podczas smazenia nalezy dokladnie mieszac przy dnie.
- Nastepnie posypac cebule maka i dokladnie wymieszac. Dolac wino i calosc zagotowac. Potem, dokladnie mieszajac, aby polaczyc make, wlac bulion i ponownie calosc zagotowac. Zmniejszyc ogien i gotowac jeszcze okolo 45 minut, od czasu do czasu mieszajac.
- Na patelni teflonowej rozlozyc kromki bagietki i podpiec z jednej strony. Nastepnie przewrocic, posypac serem zrumieniona strone i podpiec, az ser sie rozpusci (przykrycie patelni pokrywka przyspieszy ten proces)
- Goraca zupe podawac z grzankami z serem
SMACZNEGO!
niedziela, 20 maja 2012
sobota, 19 maja 2012
Swieto Mlodziezy i Sportu
W zwiazku z tym, ze dzis 19 maja postanowilam zabrac Teomana do centrum miasta. Niestety nie 'zalapalismy sie' na zadne bayramowe (swiateczne) wystepy, ale i tak spedzilismy razem cudny dzien. Cudny pomimo chwil grozy, spowodowanych chmurzacym sie i grzmiacym od czasu do czasu niebem. Jako przezorna mama jeszcze przed wyjsciem z domu zapoznalam sie z prognozami pogody na dzisiaj i liczylam na to, ze pokryja sie one z prawda. I rzeczywiscie spokojnie zdazylismy wrocic unikajac tego burzyska ktore prawdopodobnie rozpeta sie tu juz wkrotce.
Jak widac na zalaczonych zdjeciach znow zaroilo sie od flag. A ze Teo uwielbia je liczyc, mozna sobie wyobrazic jaka mial dzisiaj frajde :) Podobaly mu sie tez kaczki, koguty, kroliki i ryby, ktore mogl zobaczyc z bliska w jednym z parkow. Po posileniu sie plackiem gozleme i ayranem (o wlasnoreczne przygotowanie prowiantu oczywiscie postarala sie mamusia) przyszla pora na tureckiego loda-gume. Tego elementu akurat nie mialam w planach ze wzgledu na niewyrazna pogode wlasnie, ale trudno bylo mi odmowic mojemu malemu czlowieczkowi, ktory z tak wielkimi zainteresowaniem obserwowal popisy pana lodziarza. O ile lody, ktorymi oblepione jest specjalne mieszadlo i ktorymi to lodziarze wymachuja na prawo i lewo, nie robia juz na mnie takiego wrazenia jak kiedys, dla Teomana byla to zupelna nowosc. Jednak najwieksza atrakcja dnia byla z pewnoscia przejazdzka tramwajem, ktorym wracalismy do domu (Okazalo sie, ze przystanek tramwajowy jest calkiem blisko miejsca, w ktorym mieszkamy). Przez cala droge Teo powtarzal: Yaşasın tramvay! (Niech zyje tramwaj!)

Subskrybuj:
Posty (Atom)























































